Dysk przenosny dla mysli nie mieszczacych sie w przeladowanym mozgu...
Blog > Komentarze do wpisu


Co nas dzieli? wg Mazowieckiego

3.odczyt z cyklu: Linie podziału.
Co nas dzieli? Co nas łączy? Po której stronie jesteśmy?
Gość: Tadeusz Mazowiecki, prowadzenie Sławomir Sierakowski
TR_Warszawa


Tadeusza Mazowieckiego (TM) szanuję, choć w wielu kwestiach się z nim nie zgadzam. Tak też i z jego odczytem było: zajmujący, choć często rozbieżny z moimi poglądami...

TM na samym początku podziękował Krytyce Politycznej (KP) za zaproszenie, twierdząc, że uważnie śledzi jej poczynania, bo wnosi ona trochę fermentu na scenę polityczną, a każdy rodzaj fermentu jest potrzebny, gdy owa scena zaczyna cuchnąć.

Mówiąc o liniach podziału, przytoczył słowa Tischnera sprzed 10 lat, o tym, że jesteśmy krajem, w którym jednocześnie trwa wiosna i zima. Gdy w innych narodach pewne zjawiska następują jedno po drugim, u nas wszystko występuje jednocześnie, następuje eskalacja napięć. Nim jeszcze coś zostanie zbudowane, ukształtowane do końca, już to burzymy, niszczymy, zaczynamy tworzyć coś skrajnie przeciwnego, od podstaw, i tak wkoło, czy to demokracja, czy to gospodarka rynkowa...

Koncepcja IV RP opiera się na całkowitym odrzuceniu III RP. Wszystko, co w ciągu 17 lat miało miejsce jest złe. Nie myśli się o naprawie błędów, korygowaniu niedociągnięć, ale o tworzeniu kompletnie nowego systemu, odnowie moralnej, walce o rząd dusz.
A przecież nie można traktować prawa instrumentalnie. Nie może być tak, by rząd był ponad prawem, by kształtował go zgodnie ze swymi potrzebami (przykład: ostatnie ograniczenie samorządności), interweniował w działalność instytucji ponad/pozapartyjnych, jak Trybunał Konstytucyjny. To prawo ma być ponad rządem.
Opozycja powinna mieć plan, porywającą wizję demokratycznej Polski współodpowiedzialnej za Europę, a nie działać (jak w tej chwili) doraźnie.

Polska stoi właśnie przed możliwością skoku cywilizacyjnego (jak Irlandia, Hiszpania), otrzymamy ogromne pieniądze z UE. W tej chwili powinien trwać dyskurs publiczny, jak te pieniądze wykorzystać. Przecież nie przez władzę centralną!, a przez samorządy. Ale też nie chodzi tylko o jakiś most czy oczyszczalnię ścieków, a wizję przyszłej Polski. Dyskursu brak.
Brak także dyskusji w sprawie pozycji Polski w sprawie kryzysu konstytucjonalizmu europejskiego. Jak my widzimy UE w tym spektrum pomiędzy wspólnotą narodów a konfederacją?

Sierakowski chce jednak uniknąć krytyki IV RP (zbyt powszechnej). Pyta o błędy III RP, które doprowadziły/doprowadzić mogły do wygrania koncepcji IV RP. Mówi, że właśnie TM powinno się o to pytać, w końcu w pewnym stopniu ma on prawa autorskie do III RP.
Tak jak PRL miał wiele różnych etapów i odcieni, tak i III RP miała kilka różnych faz, TM nie uważa się za jedyną osobę odpowiedzialną za nią. Twierdzi, że nie przywiązywano odpowiedniej wagi do tworzenia się systemu partyjnego. Założono niejako, że parie SAME się wytworzą z ogromnej oranizacji jaką była Solidarność (zrzeszająca ludzi o różnorodnych poglądach, a mająca jeden cel). Szkoda, że z tej Solidarności nie urodziła się m.in. partia lewicowa (coś na kształt PPSu), ale socjalizm w tamatych czasach kojarzył się jednoznacznie negatywnie i z tego względu, wg TM, nie było to możliwe. 'Lewica', 'socjaldemokracja' zostały więc zawłaszczone przez eks-komunistów i tak są odbierane i dziś. Oczuwalny jest brak lewicy wywodzącej się z innych środowisk.

TM zapytuje Sierakowskiego o stanowisko KP w sprawie "społeczeństwa ekumenicznego" wg definicji Richarda von Weizsäckera. Sierakowski uważa, że na poziomie ogólnym jest za. Ale dopiero wchodząc w szczegóły pojawiają się różnice: prawa kobiet, homoseksualistów, etc.
TM (jak można było się spodziewać) jest za jeszcze obowiązującym "kompromisem" w sprawie aborcji. Nie uznaje sugerowanej przez SS 'próżni prawa', w której mogliby się odnaleźć i katolicy (nie korzystając z prawa do aborcji na żądanie) i prochoice-owcy. Akceptuje też legalizację związków homoseksualnych do momentu (!)adopcji dzieci. Twierdzi poza tym, że w sprawie kobiet jest już odpowiednie prawo (sic!) i należy je przestrzegać (bo nie jest), np. w kwestii równych płac za pracę na tym samym stanowisku.

Sierakowski (=SS) pyta, czy obecna sytuacja nie jest konsekwencją wcześniejszych ustępstw. Czy zgoda na wprowadzenie religii w szkołach, nie dała nam dziś Giertycha na stanowisku ministra edukacji. TM obraca to pytanie w żart: a więc religia w szkołach jest winna temu, że mamy Gierycha? (Śmiech na sali).[Dla mnie to oczywisty związek przyczynowo-skutkowy, stopniowanie ustępstw, zagarnianie pola kroczek po kroczku]. Wydaje się, że w miarę dyskusji TM zaczyna przyznawać SS rację...

W kwestii PGR-ów: TM wierzył, że byli pegeerowcy wezmą ziemię, przekształcą się w rolników. Tak się nie stało, to nie wyszło: bo oni byli robotnikami rolnymi, nie rolnikami. Myślał też, że 'solidarność rolników indywidualnych' zajmie się tą sprawą, wesprze tych ludzi. Ta jednak nie widziała w PGRach swojego problemu.
Ktoś z sali zauważa, że to pomoc państwa zniszczyła pegeerowców, jak i górników. Ludzie wychowani w socjalizmie nie wiedzieli, jak się zachować w tej sytuacji: brak pracy plus duże pieniądze od państwa. Bez pomocy (przy jednoczesnym przeznaczeniu tych pieniędzy na nowe miejsca pracy - dotacje dla pracodawców) byliby oni zmuszeni do szukania jakichś rozwiązań. A tak, zmarnowali pomoc, są bezrobotni i frustrują się (!), bo żony zarabiają więcej od nich. [Biedactwa, jakie to uwłaczające męskiej godności!]. Sierakowski zapytuje w odpowiedzi, czy ma sens logika tego wywodu, że gdy komuś gorzej, staje się bardziej przedsiębiorczy...

Jaruzelski: TM nie jest za "wieszaniem" go. Jest on postacią sporną w historii Polski i tak już pewnie pozostanie. Nie można jednak w dzisiejszej sytuacji powiedzieć głośno, że jest się przeciwnym zdegradowaniu go, bo zostanie się okrzykniętym jego zwolennikiem, maczającym palce w stanie wojennym. Tymczasem, 65% Polaków popiera decyzję J., uważa, że powinno się go zostawić w spokoju.
Przecież 2 mln ludzi należało do parii, plus ich rodziny, czyli 8 mln ludzi, którzy też powinni być włączeni w proces demokratyzacji. (Winnych zbroni - należy oczywiście rozliczyć).

Tradycynie już - kilku oszołomów - którzy zamiast zadawać pytania, krzyczeli, że Powstanie Warszawskie to wstyd, etc. Sierakowski starał się nie zapętlać w pytaniach - co prawie mu się udawało, i nie zniżać do poziomu oszołomów - tu nerwy wzięły górę i odparł pewnemu panu, że może sobie (a muzom?)wiele pytań zadawać po godzinie 22.00, kiedy zamkną już teatr...

Cóż, będzie mi brakować TRowskich odczytów...




niedziela, 17 grudnia 2006, apparecchio_acustico

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/12/23 23:46:01
Wielu wspanialych lektur, filmow, przechadzek po szerokim swiecie, radosci i usmiechu! Pozdr. R.
-
2006/12/24 00:12:21
Wszystkiego naj na święta:))
-
2006/12/25 00:04:48
Wpadłam życzyć wszystkiego co przynosi radość, zastanowienie, natchnienie i ciepło:-)Pisania, tego pisania, które tak mi odpowiada
galinet.blog.onet.pl/
-
2006/12/25 13:46:56
>>Dziękuję Wszystkim :)
Realizacji marzeń!
Odnajdywania szczęścia...
AA